Wołodymyr Zełenski nadał elitarnej jednostce wojskowej imię „Bohaterów UPA”.
Prezydent Ukrainy podpisał dekret nadający nazwę Bohaterów UPA Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”. Jak argumentował Wołodymyr Zełenski, decyzja ma na celu „przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska” oraz uhonorowanie służby żołnierzy w obronie niepodległości Ukrainy. Decyzja wywołała natychmiastową reakcję w Warszawie: premier Donald Tusk określił ją jako „bardzo poważny problem” dla relacji obu państw, a minister Tomasz Siemoniak nazwał ruch Kijowa „fatalnym błędem”.
Spór dotyczy formacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską z lat 1943–1945. Według historyków w lipcu 1943 roku UPA dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim, mordując dziesiątki tysięcy Polaków. Podczas gdy Polska uznaje te wydarzenia za ludobójstwo, strona ukraińska — ustami rzecznika MSZ Heorhija Tychyja — przekonuje, że kult UPA symbolizuje wyłącznie opór wobec Moskwy i nie jest wymierzony w Polskę.
Konsekwencje dyplomatyczne już są widoczne: Lublin usunął ukraińską flagę z ratusza, a prezes IPN Karol Nawrocki zapowiedział wniosek o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dodatkowe napięcie budzi sprowadzenie prochów Andrija Melnyka, co instytut Jad Waszem ocenił jako podważanie pamięci o ofiarach Holokaustu. Kluczowe pytanie: czy Kijów utrzyma tę decyzję mimo ryzyka zablokowania procesów integracji z UE, co sugerował prezes IPN?
CYTAT: „Dla nich walka UPA symbolizuje wyłącznie opór wobec imperialnej polityki Moskwy” — Heorhij Tychyj, rzecznik MSZ Ukrainy.
KONTEKST: Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie OUN-UPA; dla Warszawy to sprawcy ludobójstwa na Wołyniu, dla Kijowa to bohaterowie walki z ZSRR.