Polityk został objęty wnioskiem o czasowe zawieszenie w prawach członka Partii w związku z kłodzką aferą taśmową. Zarząd lokalnego koła Partii skierował sprawę do Regionalnego Sądu Koleżeńskiego oraz Rzecznika Dyscyplinarnego, uznając, że ujawnione w mediach społecznościowych nagrania mogą podważać zaufanie do sprawowanej przez niego roli publicznej.
Korespondencja, prowadzona rzekomo z komendantem straży miejskiej Michałem Tułaczem, zawiera wulgaryzmy oraz obraźliwe komentarze pod adresem mieszkańców i strażaków ochotników. W materiałach pojawiają się również wypowiedzi lekceważące śmierć mieszkańca w kontekście zwolnienia lokalu socjalnego.
Polityk oświadczył, że nagrania są w 99 proc. zmanipulowane przy użyciu sztucznej inteligencji i pochodzą z kradzieży danych z telefonu współpracownika. W związku z incydentem skierował on zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, wskazując na bezprawne pozyskanie informacji.
CYTAT: „Materiały zostały wykradzione z telefonu komendanta Straży Miejskiej, a do ich manipulacji zastosowano technologię AI” — Polityk w rozmowie z Polską Agencją Prasową
„( ...) będziemy mieli mieszkanie kolejne socjalne do przydziału na eksmisję, nie ma czym się przejmować. - słyszymy na nagraniu - Znamy nazwisko tego szczęśliwca, który poszedł już na wieczną wartę? (...) K***a dobrze, niech to całe 32 wybrze, byśmy mieli z dyni tych patoli. - słyszymy na wspomnianym nagraniu.
KONTEKST: Wyciek prywatnej korespondencji wywołał kontrowersje w lokalnym samorządzie i doprowadził do reakcji struktur Partii na szczeblu regionalnym. Polityk odpiera zarzuty, twierdząc, że padł ofiarą intrygi opartej na technologii cyfrowej manipulacji.
