USA przeprowadziły odwet po zestrzeleniu śmigłowca Apache przez Iran. Prezydent Donald Trump oficjalnie potwierdził, że za poniedziałkowym incydentem w strategicznej cieśninie Ormuz stoi Teheran. W odpowiedzi siły amerykańskie przeprowadziły uderzenia na irańskie systemy obrony przeciwlotniczej i instalacje radarowe, które według Waszyngtonu były powiązane z atakiem. Iran odpowiedział następnie atakami rakietowymi i dronowymi wymierzonymi w amerykańskie obiekty wojskowe w regionie.
To pierwsza maszyna typu AH-64 Apache utracona przez siły amerykańskie w trwającej od końca lutego wojnie USA i Izraela przeciwko Iranowi. Dwaj piloci, którzy znajdowali się na pokładzie, zostali uratowani przez morskiego drona Marynarki Wojennej USA i przetransportowani na wybrzeże Omanu — według oficjalnych komunikatów nie odnieśli obrażeń.
Incydent nastąpił w momencie skrajnie sprzecznych narracji dyplomatycznych. Według analizy CNN, od marca Donald Trump co najmniej 38 razy publicznie sugerował, że porozumienie z Iranem jest „tuż-tuż”, podczas gdy Teheran konsekwentnie zaprzecza zakończeniu negocjacji. Jeszcze w poniedziałek wieczorem, tuż przed potwierdzeniem ataku, prezydent USA przekonywał, że umowa może zostać podpisana w ciągu 2-3 dni.
Kluczowe pytanie: czy zapowiadany odwet definitywnie przekreśli szanse na dyplomatyczny przełom, o którym regularnie zapewnia Biały Dom?
CYTAT: „Stany Zjednoczone muszą, z konieczności, odpowiedzieć na ten atak” — Donald Trump na platformie Truth Social.
KONTEKST: Cieśnina Ormuz jest obecnie zablokowana przez Teheran w odwecie za naloty USA i Izraela, na co Waszyngton odpowiedział w kwietniu własną blokadą morską irańskich portów.
