Polska wstrzymuje przekazanie myśliwców MiG-29 Ukrainie.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk ogłosił, że maszyny nie opuszczą kraju, dopóki Kijów nie wywiąże się z umowy dotyczącej transferu technologii dronowych. Polska buduje własne zdolności bezzałogowe i chce przejąć unikalne doświadczenia bojowe ukraińskiej armii — to twardy warunek „coś za coś”, który według deklaracji rządu ma zapewnić sukces obu stronom.
Rozmowy o przekazaniu poradzieckich maszyn trwają od grudnia 2025 roku, jednak jak przyznał Tomczyk w rozmowie z Radiem ZET, sprawa wciąż nie została „dopięta”. W tle modernizacji polskiego nieba pojawiają się konkretne mierzalne cele: do końca 2026 roku Polska ma dysponować 14 samolotami F-35 i 64 przeszkolonymi pilotami, a do 2039 roku planowany jest zakup kolejnych dwóch eskadr Husarzy.
Sytuacja budzi też napięcia wewnętrzne — według relacji Rzeczpospolitej, Pałac Prezydencki zgłaszał pretensje o niedostateczne informowanie Karola Nawrockiego o decyzjach sprzętowych. Kluczowy dylemat: czy Ukraina udostępni swoje „know-how” w zakresie dronów przechwytujących, by odblokować ostatnią transzę polskich myśliwców?
CYTAT: „Przekażemy sprzęt Ukrainie, jeżeli ta sprawa zostanie dopięta. Nic się w tej sprawie nie zmieniło, sprawa nie została dopięta” — Cezary Tomczyk dla Radia ZET.
KONTEKST: Polska sukcesywnie wycofuje poradzieckie MiG-29, zastępując je nowoczesnymi maszynami F-35 oraz koreańskimi FA-50, by dostosować lotnictwo do standardów NATO.
