Słowacja domaga się od Unii Europejskiej zwrotu ponad 600 mln euro za sprzęt wojskowy przekazany Ukrainie.
Premier Robert Fico zapowiedział interwencję u szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, w sprawie brakujących wypłat z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF). Bratysława otrzymała dotąd jedynie 92 mln euro rekompensaty, podczas gdy wartość przekazanego uzbrojenia szacuje się na 700 mln euro. Na liście wysłanego wsparcia, za które rząd żąda pieniędzy, znajdują się myśliwce MiG-29, system przeciwrakietowy S-300, pięć śmigłowców Mi-17 i Mi-2, słowackie urządzenia do rozminowywania Božena, amunicja do moździerzy 120 mm oraz materiały medyczne.
Według narracji Roberta Ficy oraz ministra obrony Roberta Kaliňáka, poprzednie rządy Eduarda Hegera i Ludovita Odora doprowadziły do „rozbrojenia kraju”, opierając strategię na obietnicach unijnych zwrotów, które nie zostały zrealizowane. Kluczowy haczyk: budżet EPF jest wyczerpany, a roszczenia państw członkowskich wielokrotnie przewyższają jego zasoby. W przeszłości Unia była już zmuszona obniżyć stopę zwrotu z pierwotnych 84% do 46% wartości sprzętu. Obecnie słowackie władze ostrzegają, że brak wypłat będzie „wielkim skandalem”, podczas gdy media wskazują na ryzyko dalszych cięć w unijnym systemie refundacji.
CYTAT: „Brak środków w EPF będzie wielkim skandalem” — minister obrony Słowacji Robert Kaliňák.
KONTEKST: Słowacja pod rządami Roberta Ficy wstrzymała państwowe dostawy broni dla Ukrainy, realizując kampanijną zapowiedź o „ani jednym naboju” z państwowych zasobów.
