5 tysięcy dodatkowych żołnierzy USA trafi do Polski. Prezydent Karol Nawrocki wraca z Waszyngtonu z potwierdzeniem deklaracji Donalda Trumpa, która ma teraz wejść w fazę wykonawczą.
Podczas wizyty w USA, obejmującej spotkanie z Donaldem Trumpem na gali UFC Freedom 250 oraz rozmowy na Kapitolu z liderem republikanów Johnem Thunem, polski prezydent uzyskał zapewnienie o wzmocnieniu wschodniej flanki. Według szefa Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, teraz czas na „konkretne decyzje na poziomie Pentagonu i MON”. W tym celu Karol Nawrocki zaprosi wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza na spotkanie konsultacyjne natychmiast po powrocie do kraju, by skoordynować działania rządu i ośrodka prezydenckiego.
W tle wizyty toczą się kluczowe negocjacje nad amerykańskim budżetem obronnym (NDAA). Wersja Senatu zakłada zakaz redukcji sił w Europie bez szczegółowej analizy Pentagonu oraz obowiązek zgłaszania planowanych cięć na 120 dni przed faktem. Z kolei Izba Reprezentantów forsuje raport o stałej obecności w Polsce i możliwości stacjonowania tam batalionu artylerii dalekiego zasięgu wyposażonego w rakiety Tomahawk. Kluczowe pytanie: jak szybko deklaracja polityczna o dodatkowych siłach przełoży się na wiążące zapisy w amerykańskiej ustawie budżetowej?
CYTAT: „Dziś trzeba wypełnić tę deklarację konkretnymi decyzjami na poziomie Pentagonu i MON” — Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej.
KONTEKST: Wizyta prezydenta odbyła się w trakcie prac nad ustawą NDAA, która definiuje amerykańską strategię wojskową i limity wydatków na obronność w nadchodzącym roku fiskalnym.