Dawid Kacprzyk zarobił 1,6 mln zł w rok, łącząc funkcję lekarza z mandatem radnego. Dokumentacja szpitalna wskazuje na dyżury trwające setki godzin, podczas których polityk miał pojawiać się w telewizji, na sesjach rady i spotkaniach partyjnych.
Sprawa Dawida Kacprzyka, 28-letniego lekarza w trakcie specjalizacji i radnego dzielnicy Ursus, wywołała kontrowersje po ujawnieniu jego oświadczenia majątkowego za 2025 rok. Jako koordynator SOR w miejskim Warszawskim Szpitalu Południowym osiągnął dochód 1,6 mln zł, co według wyliczeń portalu Zero wymagało przepracowania średnio 331 godzin miesięcznie. Analiza grafików zestawiona z publiczną aktywnością radnego Koalicji Obywatelskiej wykazała liczne rozbieżności: 30 kwietnia 2025 r. Kacprzyk figurował na całodobowym dyżurze, będąc jednocześnie gościem w TVP3 Warszawa, a 12 czerwca brał udział w sesji rady dzielnicy, choć oficjalnie powinien być przy pacjentach.
Według ustaleń medialnych podobne sytuacje dotyczyły spotkań z Małgorzatą Kidawą-Błońską oraz aktywności w mediach społecznościowych podczas wielodobowych dyżurów. Szpital potwierdził, że medyk przepracował w placówce łącznie 3976 godzin w ciągu roku, co oznacza pracę przez blisko 11 godzin dziennie bez przerwy. Milionowe zarobki. Setki godzin dyżurów. Polityczna aktywność w czasie pracy. W poniedziałek Kacprzyk przestał być członkiem klubu Koalicji Obywatelskiej. Kluczowe pytanie brzmi: jak nadzorowano rzetelność dokumentacji czasu pracy w placówce podlegającej miastu?
CYTAT: „1,6 mln zł rocznie dla radnego KO to patologia, ale lekarze muszą zarabiać godnie” — Dominika Pietrzyk, Rzeczpospolita.
KONTEKST: W Polsce na 1000 mieszkańców przypada 3,96 lekarza, a system ochrony zdrowia opiera się na kontraktach, które pozwalają na nielimitowany czas pracy.