Andy Burnham został nowym liderem Partii Pracy i w poniedziałek oficjalnie obejmie urząd premiera Wielkiej Brytanii.
Decyzja zapadła podczas nadzwyczajnej konferencji w Londynie, kończąc erę Keira Starmera, który ustąpił po fali krytyki i słabych sondażach. Proces wyboru, określany przez brytyjskie media mianem „politycznej koronacji”, był formalnością - Burnham nie miał kontrkandydatów. Do startu w wyścigu o fotel lidera potrzebował poparcia 81 parlamentarzystów, jednak ostatecznie zgromadził 402 głosy, w tym poparcie 379 posłów oraz wszystkich 11 związków zawodowych powiązanych z ugrupowaniem.
W poniedziałek polityk uda się do Pałacu Buckingham na audiencję u króla Karola III, stając się 59. premierem Zjednoczonego Królestwa i jednocześnie siódmym szefem rządu w ciągu ostatniej dekady. 56-letni Burnham, znany jako były burmistrz Manchesteru (stąd przydomek „Król Północy”) oraz były minister zdrowia i kultury, zapowiada szybkie skompletowanie gabinetu zaraz po tradycyjnym przemówieniu na Downing Street. Według prognoz publikowanych przez „Rzeczpospolitą”, jego rządy mogą oznaczać skręt partii w lewo oraz próbę ponownego zbliżenia Londynu z Unią Europejską.
Kluczowym wyzwaniem pozostaje stabilizacja gabinetu, który w ostatnich latach borykał się z rekordową rotacją na stanowisku szefa rządu.
CYTAT: „Polityczna koronacja” - tak brytyjskie media określiły proces wyboru Burnhama ze względu na brak jakichkolwiek kontrkandydatów wewnątrz ugrupowania.
KONTEKST: Keir Starmer objął urząd 5 lipca 2024 roku, przerywając 14-letnie rządy konserwatystów, jednak zrezygnował po niespełna dwóch latach pod naciskiem własnego zaplecza politycznego.
