Po serii napięć i ostrych wymian zdań między Warszawą a Kijowem do Polski przyjechał Kyryło Budanow, by ratować relacje. Wizyta zakończyła się jednak bez przełomu.
Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego spotkał się z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, szefem Biura Polityki Międzynarodowej Marcinem Przydaczem oraz wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim. Według ustaleń Wirtualnej Polski rozmowy miały charakter „wyjątkowo chłodny”, a minister Radosław Sikorski miał celowo nie wziąć w nich udziału. Punktem zapalnym pozostaje decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA, co w Polsce wywołało oficjalne protesty.
Jak wynika z relacji medialnych, Kijów sonduje obecnie możliwość ustępstw, w tym zmianę nazwy kontrowersyjnej jednostki. Dla strony ukraińskiej priorytetem jest powstrzymanie prezydenta Karola Nawrockiego przed ewentualnym odebraniem Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego - scenariusz ten jest postrzegany przez ukraińską dyplomację jako symboliczny afront, który mógłby trwale pogorszyć relacje dwustronne. Były premier Leszek Miller na antenie Polsat News określił wysłanie Budanowa do Polski mianem „prowokacji numer dwa”, wskazując na przypisywane mu twarde, probanderowskie poglądy.
CYTAT: „Pamięć o ofiarach Wołynia nie podlega negocjacjom” - wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w oficjalnym komunikacie po spotkaniu z ukraińską delegacją.
KONTEKST: Napięcie na linii Warszawa-Kijów wzrosło po majowej decyzji Zełenskiego o uhonorowaniu jednostki tradycjami UPA, co zbiegło się w czasie z debatą o ekshumacjach ofiar rzezi wołyńskiej.
